Rozmowa z wewnętrznym oprawcą



Wyszłam sobie do kawiarni z laptopem, piję kawę i piszę ten post. Wychodzenie i zajmowanie się czymś to jedna z najbardziej skutecznych rzeczy dla mnie na męczące myśli i złe samopoczucie psychiczne. Napiszę wam jakie ciekawe myśli mi się pojawiają w tej chwili w głowie i jak sama siebie sabotuję: "co ty myślisz, że wyjście coś pomoże? To w ogóle nie zmienia stanu rzeczy, nadal jesteś samotna, nie masz z kim spędzić sylwestra, nie chcesz świąt bez mamy więc udajesz że ich nie lubisz i przełączasz świąteczne piosenki w radiu, wyszłaś na kawę i jedyne co widzisz to przystojny facet naprzeciwko ciebie, który czyta książkę i nigdy nie zwróciłby na ciebie uwagi" itp.

Odpowiedź mojego ja na to: "widzisz same negatywne rzeczy bo się boisz wszystkiego. Wolisz napiąć mięśnie bo w razie gdyby ktoś cię uderzył będzie mniej bolało, ale zobacz jak dużo energii zabiera życie z wiecznie napiętymi mięśniami. Facet na przeciwko? Skąd możesz wiedzieć jaki jest, może jest chujkiem z którym nigdy w życiu nie chciałabym być. Poza tym, sama dobrze wiesz, że nie chodzi o wygląd. Doświadczyłaś tego niedawno, prawda? Wychodzę z domu, bo kocham cię i zależy mi na najlepszym życiu. Jest ciężko, ale nie poddaję się. Za chwilę spotkam się z nowo poznaną koleżanką, pójdziemy na market świąteczny, będziemy rozmawiać, pić gorącą czekoladę i oglądać piękne świąteczne ozdoby. Będą somaty, ale co z tego? Nie znaczą zupełnie nic i od niczego mnie nie odwodzą. Aha, zapomniałam dodać że siedząc w tej kawiarni piszę z mądrym i przystojnym facetem, z którym lecę niedługo do Laponii spełnić swoje marzenie - zobaczyć zorzę polarną i doświadczyć prawdziwej zimy przed świętami. Deal with it."


W taki sposób moja emocjonalna, zalękniona część została zgaszona. Aż się uśmiechnęłam i idę z podniesioną głową na spotkanie z nową koleżanką :)

4 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie