Jacuzzi emocji

Zaktualizowano: 5 gru 2021



Wczoraj w ramach relaksu poszłam na strefę wellness. Byłam tam chwilę przed zamknięciem więc było na prawdę mało ludzi. Siedziałam sama w jacuzzi, gdzie najlepiej mi się myśli. Był to kolejny ciężki tydzień dla mnie gdzie myśli próbowały obezwładnić mnie i sprowadzić do stanu kiedy nie będę miała ochoty wychodzić z łóżka a każda czynność czy cel będzie wydawał się totalnie bez sensu. Myślałam jak mogę sobie pomóc w tym stanie. Obserwowałam wzburzoną wodę która dosłownie wybuchała przede mną (jacuzzi w miejscu gdzie chodzę jest na bank ustawione na maksymalną moc bo to jak ta woda buzuje jest niesamowite). Pomyślałam, że ta woda reprezentuje moje emocje, a ja siedzę sobie i je obserwuję. Są wzburzone, wyglądają jak wybuchający wulkan, są nieokiełznane, porywcze, wybuchają bez logicznego schematu. Można mieć wrażenie, że zaraz coś się wydarzy, że zaleją całe pomieszczenie, wyleją się jeszcze dalej i już nie da się ich opanować a ja zwariuję bez szansy na pomoc. Wyobrażając sobie, że ta buchająca woda to moje emocje, obserwowałam ją i czekałam na ten niesamowity ciąg zdarzeń. Ale oprócz "wyglądania strasznie" szalejące emocje nie wybuchły, nie wylały się i nie zalały całego świata. Nic się nie wydarzyło. Woda wylatywała do góry i opadała płynąc coraz wolniej im dalej była od źródła powietrza.

Z moimi emocjami jest tak samo. Buzują, szaleją, straszą ale nic z nich tak na prawdę nie wynika.

Według Eckharta Tolle i wielu innych nauczycieli nie jesteśmy swoimi myślami, jesteśmy czymś więcej. Postanowiłam więc zrobić z tego medytację. Moje ja obserwujące moje emocje. Zaczęło mnie to uspokajać, bo emocje sobie były ale nie mogły mną zawładnąć. Obserwowałam je z boku, spokojna, opanowana, nieoceniająca. Fajne ćwiczenie w jacuzzi, polecam.

1 wyświetlenie0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie