Dawka wiedzy o nerwicy z przykładami




Będzie kawał wiedzy na temat zaburzeń lękowych :)


Dziś kiepsko się czuję psychicznie. W sumie to od kilku dni. Zadzwoniłam właśnie do siostry porozmawiać, ale mówiła tylko o tym co słychać u niej i nie zapytała jak ja się czuję. Można by zapytać dlaczego nie zaczęłam sama jak coś miałam do powiedzenia? Takie rzeczy są trudne do poruszenia, dużo łatwiej jest zacząć jak się wie, że drugą osobę to interesuje. Poczułam się tak, jakby nie obchodziło ją co u mnie, a rozmowa z nią zawsze mi pomagała. Nie tym razem, więc została mi Panikara.


Dlaczego źle się czuję?

  • zaczęło się od 2giej rocznicy śmierci mamy. Pojechałam na cmentarz, do rodzinnego miasta, zagłębiłam się we wspomnienia związane z tym miejscem i tym dniem. Chciałam zobaczyć co zostało jeszcze do przerobienia, czy nie ukrywam jakiegoś żalu, emocji i nie chcę ich sobie uświadomić. Wydaje mi się (nadal nie wiem czy to nie było wyszukane "na siłę" żeby powstały lęk i emocje miały się do czegoś przyczepić), że odkryłam jedną emocję. Bardzo nie mogłam przeżyć, że mama na końcu była sama i się bała i że nie byłam w stanie tego znieść i nie chciałam tego widzieć. Napisałam post na facebooku na ten temat, odpisało mi kilka osób, które były w takiej sytuacji. Wygląda na to, że to nie był mój wybór a mamy, nie powinnam się też obwiniać bo zrobiłam WSZYSTKO co mogłam. Poza tym, nasza sytuacja i tak była dobra. Niektórzy nie są w stanie się w ogóle pożegnać. No i nie musiałam sama wszystkiego znosić, była ze mną dwójka rodzeństwa i to ja sama byłam z tym na co dzień ponieważ mieszkałam z mamą - nic dziwnego że psychicznie byłam u kresu wytrzymałości

  • mój lęk spowodowany zaburzeniami które wzmogły się po tych emocjach "przyczepił się" do pewnego przekonania. I tu bardzo ważna wskazówka, którą odkryłam w nerwicy: jest to tak skonstruowane, że osoba z zaburzeniem nie wie, że dana sprawa którą się martwi czy która powoduje lęk jest wywołana zaburzeniem, a nie prawdziwą przyczyną. To brzmi banalnie ale ujmę to inaczej: zaburzenie polega na tym, że pojawia się IRRACJONALNY lęk, który "przyczepia się" do przekonania, które akurat pasuje do sytuacji i przekonuje: "to jest właśnie ta straszna rzecz! To może zrobić ci krzywdę!", a tak na prawdę jest to wymyślone. Przykład: mama śni mi się w bardzo dziwny sposób. Jest niemiła, nie uśmiecha się, traktuje mnie źle. Przyczyny opiszę później, skupmy się na tym co się dalej z tym dzieje. Z powodu kiepskiego samopoczucia (zanurzenie się w dawnych traumach + dwie sytuacje które wywołały silne przeciwstawne emocje) moje lęki zaczęły się owijać wokół tych snów. Lęk zaczął podsycać we mnie przekonanie, że coś jest nie tak, może z mamą, może z naszą relacją, aż zaczęło to narastać do rozmiarów "może jej dusza mnie prześladuje bo ma do mnie żal" itp. A tak na prawdę mama bardzo mnie kochała i wspiera mnie, daje mi piękne znaki (piosenki w radiu z którymi związane są wspomnienia bardzo dziwnym trafem zawsze są w punkt do sytuacji). Czyli przyczyną jest czysty lęk, a nie sytuacja. Lęk tak na prawdę jest pusty. Nie niesie za sobą totalnie nic, to nasze myśli i przekonania są dla niego pokarmem, możemy albo go tym karmić aby był coraz większy albo dostrzegać go i mówić "widzę co próbujesz zrobić, ale ja jestem bezpieczna. Jesteś pusty i nie masz żadnego potwierdzenia w rzeczywistości".

  • Jedna z podstawowych przyczyn zaburzeń (według mojego terapeuty): silne przeciwstawne emocje/przekonania, czyli konflikty wewnętrzne. Zawsze mamy jakieś ambiwalentne odczucia, ale kiedy konflikty dotyczą najważniejszych dla nas kwestii, podstawowych budowanych od dzieciństwa przekonań to możemy mieć problem. U mnie pojawiły się ostatnio dwie sytuacje, które spowodowały silne konflikty wewnętrzne. Pierwszy konflikt związany jest z mamą: z jednej strony bardzo przeżywam jej brak, tęsknię za nią, strasznie przeżywam to, że przeszła przez coś takiego, że miała ciężkie życie i bardzo traumatyczne sytuacje, a z drugiej strony mam jej za złe pewne rzeczy. Do tego wszystkiego nie mogę przeżyć że zraniła moją ukochaną siostrę a jeszcze mam ogromne wyrzuty sumienia że w ostatnim momencie życia była całkiem sama. Są to bardzo trudne i silne emocje, które w konflikcie dają ogromny MINDFUCK (inaczej tego nazwać się nie da). Myślę, że może mi się tak niemiło śnić właśnie z tego powodu - mam niewyjaśnione sprawy i wyrzuty sumienia że złoszczę się na nią za coś jak jej już tu nie ma. Więc śni mi się że jest na mnie zła i niemiła (moja podświadomość: jak śmiem mieć do niej jakiś żal). Drugi konflikt wewnętrzny pojawił się niedawno, kiedy moja ukochana siostra po terapii postanowiła wyjaśnić z moim ukochanym tatą sprawę, a mianowicie dlaczego nie zauważył lata temu, że ona ma depresję. Odkąd mamy nie ma, bardzo przeżywam że życie jest krótkie a ja kocham mojego tatę jak nie wiem i chcę spędzić z nim każdy moment najbardziej wartościowo jak się da. Nie mogłam przeżyć że tak bardzo przejął się tym i poczuł że zawiódł jako rodzic (to nie prawda!). Byłam nawet zła na siostrę, że poruszyła ten temat a przecież to nie jego wina że nie był niczego świadomy. Z drugiej strony przeżywam że siostra tak długo cierpiała psychicznie a nikt o tym nie wiedział. Znów silny konflikt: skrzywdzona siostra vs poczucie że zachowała się egoistycznie


Dobra już kończę i idę spać. Na koniec zostawię moje sposoby na radzenie sobie z lękiem.

  • Jem coś zdrowego - głód wywołuje stres w organizmie (ale nie za dużo żeby nie wywołać np. mdłości i lęków z tym związanych)

  • Wychodzę na powietrze - przebywanie na powietrzu zawsze pomaga!

  • Umiarkowany wysiłek - rower, szybki spacer (uwaga: podczas zbyt dużego wysiłku, np ciężki trening siłowy, wytwarzany jest kortyzol który może pogłębić stany lękowe!)

  • zajmuję się jakimś zadaniem które pochłania moje myśli (skupiam się na jakimś projekcie lub pracy)

  • rozmawiam z kimś bliskim o tym co czuję lub -tak jak dziś- wylewam gdzieś swoje żale - pomaga to spojrzeć na sytuację z perspektywy osoby 3ciej i wyrzucić z siebie emocje

  • Kiedy przychodzą do mnie negatywne myśli mówię sobie że to nie jest racjonalne, że to nie dzieje się w rzeczywistości i jest we mnie tylko i wyłącznie pusty, nic nie znaczący i niegroźny lęk. To ten lęk powoduje straszne myśli i przekonania a nie odwrotnie.

  • Ćwiczenia oddechowe - np joga lub po prostu głębokie, spokojne oddechy z zatrzymaniem (również przeponą)

  • Nie piję alkoholu/kawy - wzmagają stany lękowe

  • Rozmawiam ze swoim wewnętrznym dzieckiem jak dorosły: "czego się boisz? Że coś ci jest? Ale zobacz kochanie, jesteś bezpieczna, jest piękna pogoda i masz cudowne mieszkanko do którego zawsze możesz wrócić i się schować. To czego się boisz wcale nie jest prawdziwe, świat jest piękny i ma tyle do zaoferowania. Wydarzy się w twoim życiu tyle cudownych rzeczy! Ja jestem z tobą i nigdy cię nie zostawię, nie jesteś sama. Głaszczę cię po główce i przytulam"

  • Powoli zmuszam się do wychodzenia z domu, spotykania z ludźmi - tu trzeba dostosować warunki do samopoczucia. Niektóre miejsca są niewskazane przy wzmożonej nerwicy, np. sklepy z dużą ilością ludzi, hałasu, świateł, ale spotkanie w małej, zaufanej grupie w spokojniejszym miejscu może być pomocne. Poszerzamy granicę komfortu psychicznego powoli! Ma być mały dyskomfort żeby zmusić organizm do wyjścia ze strefy komfortu, ale nie można rzucać się na głęboką wodę bo może to przynieść odwrotny efekt


Długi post, ale była to moja terapia i pomogło :) Każdego dnia czuję się odrobinę lepiej i o to chodzi. Nie będzie nagle BUM i super samopoczucie, ale ważne że jest progress.









1 wyświetlenie0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie